Nazwa użytkownika   Hasło   Pamiętaj mnie     Przypomnieć login?   Zarejestruj się  

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn
 
https://scontent-bru2-1.xx.fbcdn.net/v/t31.0-8/20786006_1555618384512506_4588496333779302631_o.jpg?oh=8e8dcb36d037db387d51317128a9bd7f&oe=59F0FCF1

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Ajanta i Ellora: świątynie wykute w skale

W lipcu tego roku, w ramach działalności Grupy Na Koniec Świata promującej aktywny tryb życia, pojechałem na wycieczkę do centralnej części Indii. Moim celem były miejscowości Ajanta i Ellora, w których na początku dziewiętnastego wieku 'odkryto' dla zachodniego świata kompleks świątyń wykutych w skale. Miałem to miejsce odwiedzić w 2001 roku, podczas mojej pierwszej wycieczki do Indii, ale wówczas pognało mnie w zupełnie inne strony i musiałem zmienić plany. Teraz nadszedł czas na dokończenie pierwotnego planu sprzed szesnastu laty...

Indie są krajem kontrastów, mieszka w nim ponad miliard ludzi z przeróżnych grup etnicznych i reprezentujących różne system religijne, z których hinduizm i islam są najliczniej reprezentowane.

Z roku na rok państwo się zmienia. Niemniej jednak mam wrażenie, że typowy hinduski styl życia pozostanie na zawsze bez zmian. Mieszanina odrobiny chaosu, szybkiego trybu życia obok spokojnych świątyń, pędu do nowości obok wielu tysięcy lat nieprzerwanej tradycji tworzy specyficzny klimat.

Na ulicach wielkich miast wciąż można spotkać krowy (co jest przedmiotem gorącej debaty społecznej), które nie są traktowane jakoś ze szczególną atencją, niemniej jednak mają święty spokój.
Obecnie nawet w niektórych stanach wprowadzono całkowity zakaz sprzedaży wołowiny, co oczywiście wzbudziło wielkie kontrowersje – przede wszystkim obawy, że powstanie czarny rynek, po drugie postawiono pytania o równość wobec prawa: nie wszyscy wszak uznają krowy za wyjątkowy gatunek.

Jedzenie uliczne jest jednym z ważnych aspektów podróżowania po Indiach. Trzeba uważać na to co się je, bo łatwo o zatrucie pokarmowe, ale – o ile dobrze zrobione – jedzenie w Indiach jest fantastyczne i warto je odkrywać, między innymi na straganach ulicznych.

Indie odziedziczyły po czasach brytyjskich jedną z najlepiej na świecie rozwiniętych sieci kolejowych. Mają wiele różnych klas, czasem nie jest łatwo zdobyć bilet (bo paszport, bo porezerwowane, bo dowód wymiany walut, bo…), ale jak się ten system ogarnie, staje się bardzo przejrzysty i wyjątkowo wygodny w przemieszczaniu.

Oczywiście nie dotyczy to Himalajów – tam nie ma sieci kolejowej, natomiast transport autobusowy jest bardzo dobrze rozwinięty. Po czasem nieubitych drogach śmigają kierowcy, których umiejętności wprawiają w zdumienie. Zdolność wyminięcia na centymetry innego autobusu na wirażu nad kilkusetmetrową przepaścią robi wrażenie. I czasem wymaga żelaznych nerwów ze strony pasażerów.

W trakcie przerwy w podróży – co w Azji jest normą, mniej więcej do trzy godziny jest przerwa na jedzenie – nie ma nic przyjemniejszego niż wypicie najlepszego ćaju w Azji, bo przecież każdy stragan sprzedaje najlepsze produkty. Ale ćaj to ćaj – warto go pić. Słodki jak ulepek, z korzennymi przyprawami i mlekiem jest… super.

Świątynie Ajanta i Ellora będące na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO, powstały pomiędzy 2 wiekiem przed naszą erą a 7 wiekiem naszej ery. To niemal tysiąc lat historii. Należą trzech systemów religijnych: buddyzmu, dżinizmu i hinduizmu. Niektóre misternie rzeźbione z bogatymi freskami przedstawiającym sceny z mitologii, inne surowe, bez nadmiernych zdobień. Łączy je podobny styl, kontynuowany i usprawniany przez pokolenia.

Świątynie w okolicy miejscowości Ajanta zostały wykute w klifie nad zakolem rzeki, dobrze ukrytym przed potencjalnym wrogiem.

Wejścia do kompleksu strzegą wyrzeźbione w kamieniu słonie znajdujące się po obu stronach bramy.

Cały kompleks stanowi system ponad trzydziestu bogato rzeźbionych jaskiń, które zostały uformowane w świątynie (miejsce modlitw) lub klasztory (miejsce, gdzie przebywali mnisi) razem z wszystkimi elementami wyposażenia: bogatą kolumnadą, nawami, ołtarzami.

W niektórych można znaleźć fantastyczne freski przedstawiające sceny mitologiczne...

rzeźby…

czy bogato użebrowane sklepienia…

Wykucie tak skomplikowanych pomieszczeń zajęło wiele wieków. Niektóre świątynie nie zostały ukończone. Z biegiem czasu miejsce straciło swoje znaczenie i zostało opuszczone. Było znane miejscowej ludności, ale Europejczycy dowiedzieli się o jego istnieniu podczas polowania na tygrysa, kiedy to jedna z polujących grup zapuściła się na przeciwległy stok, z którego widać było portal jednej z większych świątyń. Po kilku dziesiątkach lat niekontrolowanej turystyki przeprowadzono solidne badania archeologiczne, usystematyzowano zasady zwiedzania i zabezpieczono ten kompleks.

Jakub Szczęśniak

Galeria foto: www.totem.gallery

podziemia

podziemia

miasta

miasta

zamki i pałace

zamki i palace

skanseny

skanseny

parowozownie

parowozownie

muzea

muzea

miejsca wyjątkowe

miejsca wyjatkowe

forty i twierdze

forty i twierdze

zabytki sakralne

zabytki sakralne

Woda

spływy kajakowe

splywy kajakowe

polecane rejsy

polecane rejsy

imprezy

imprezy wodniakow2

Żaglowce

zlot zaglowcow

Góry

rajdy, zloty

rajdy i zloty

imprezy górskie

imprezy gorskie

szkolenia

szkolenia porady

testy sprzętu

testy sprzetu

przewodnicy

baza przewodnikow

schroniska

schroniska gorskie

fotorelacje

fotorelacje

wyprawy

wyprawy

serwisy pogodowe

komunikaty GOPR, TOPR

mapy Tatr online

Małopolska Gościnna

 
     
 
 

https://scontent-bru2-1.xx.fbcdn.net/v/t31.0-8/20424276_119474982023531_6736354655461153297_o.jpg?oh=c9e17044d294eeb148e2bd4bd6cfa5ad&oe=5A324578

Aleja Podróżników, Odkrywców i Zdobywców

 
 

Polecamy

Odwiedza nas 346 gości oraz 0 użytkowników.